Ty decydujesz!

Ty decydujesz!

działaniawiedza

WIR w rękach obywateli

Standardowy plan zmiany systemu politycznego wygląda obecnie tak:
Orga

  1. Organizujemy się przed wyborami
  2. Wybieramy spośród nas osobę, która będzie realizowała nasze cele
  3. Zbieramy podpisy pod kandydaturą tej osoby i głosujemy na nią
  4. Zdobywamy 2/3 głosów w sejmie
  5. Zmieniamy Konstytucję

Problem w tym, że największy sukces w realizacji takiego planu miały do tej pory PO, PiS i SLD ale nawet oni doszli zaledwie do punktu 3. Przy czym, ponieważ po drodze uzyskali większość w parlamencie oraz dotacje to całkowicie uniezależnili się od obywateli. Dla nich np. zmniejszanie podatków nie ma już sensu – działaliby w ten sposób na własną szkodę bo im mniej podatków tym mniej możliwości przekupywania wyborców.

Małe, oddolne ruchy społecznie, takie jak WIR, 1Polska i inne, wykładają się już przy punkcie 1.

Dzieje się tak dlatego, że takie ruchy są idealną trampoliną dla osób z ambicjami politycznymi. Bulwersujący lub popularny temat, który porusza tłumy to dobry pretekst do przekonania kilku osób w każdym okręgu wyborczym do zbierania podpisów, zasiadania w komisji wyborczej i głosowania na lidera – a politykom tylko o to chodzi.

Trudno oprzeć się argumentacji, którą proponują politycy: wy zbieracie podpisy i głosujecie na nas a my spełnimy jakieś obietnice. Problem w tym, że jeśli politycy przejmują inicjatywę w ruchu społecznym to ci politycy stają się tym ruchem społecznym. Zwykli obywatele stają się tylko maszynkami do zbierania podpisów i głosowania.

Żeby ruch społeczny oparł się przejęciu przez polityków musiałby działać przez kilka lat samodzielnie. W tym czasie musiałby wykształcić demokratyczne procedury chroniące go przed dyktaturą pojedynczych osób. Następnie musiałby wypracować własne postulaty i dopiero wtedy mógłby zwrócić się do polityków z propozycją: głosy i podpisy w zamian za realizację naszych celów.

Jeśli taki ruch byłby w stanie przetrwać kilka kadencji pod kierunkiem zwykłych obywateli bez ambicji politycznych to mielibyśmy zalążek WIR w Polsce.

Ruchu WIR ma pod tym względem dużą przewagę nad poprzednikami (np. 1polska) ponieważ zakłada w istocie używanie zasad WIR – a te są z założenia równościowe i nie dają dużych szans liderom politycznym. Jednak aby WIR odniósł sukces powinien uniknąć stosowania dokładnie takiego samego planu jak poprzednicy. Powinien dodać to co jest w WIR najważniejsze – oddolność. Politycy nie mają prawa mówić nam co mamy robić. Budowanie demokratycznych procedur powinno być w tej chwili ważniejsze niż start w wyborach.

Oto inne powody dla których należy zacząć od nie-politycznej organizacji:

  1. Nikt się do tego nie przyzna ale WIR nie jest naturalną rzeczą, nie rodzimy się ze znajomością jego zasad. WIR jest wynalazkiem cywilizacyjnym. Trzeba się go nauczyć ale co ważniejsze – trzeba go stosować w praktyce. Dopiero wtedy można zrozumieć, że:
    – twoja “przegrana” w referendum jest zawsze sukcesem grupy
    – progi frekwencji są niedopouszczalne
    – skomplikowane procedury odbierają władzę obywatelom
    – da się wypędzić polityka z własnej grupy bez obaw o brak decyzyjności.
    Próba zastosowania WIR na starcie do wyborów ma małe szanse powodzenia z powodu braku praktyki.
  2. Jeśli celem będzie tylko wprowadzenie polityków do parlamentu to lokalne/gminne grupy rozpadną się wraz z realizacją tego celu lub wraz z jego porażką. Pierwszorzędnym celem grup powinno być budowanie samodzielnych, lokalnych grup WIR (wspólnoty mieszkaniowe, spółdzielnie, grupy medialne, kluby itp.) mające na celu zapewnienie szeroko pojętego dobrobytu (materialnego i mentalnego) ze środków własnych. Metodą działania powinien być WIR. Celem drugorzędnym (służącym pierwszemu) może być wprowadzenie WIR w Polsce – ale to nie może być cel numer 1 i nie może być realizowany na samym początku.
  3. Nie ma czegoś takiego jak uczciwy polityk. Jedyny sposób w jaki możemy wpływać na ich zachowanie to – musimy mieć organizację całkowicie niezależną od polityków, musimy w tej organizacji używać WIR i za pomocą WIR musimy sformułować nasze postulaty. Dopiero wtedy, mając postulaty wytworzone oddolnie oraz mając organizację, która działa mimo, że żaden polityk nie zarządza nią – dopiero wtedy możemy zacząć rozmowę z politykami.
  4. Tak naprawdę WIR sam w sobie nie jest celem. Jest tylko środkiem do budowania dobrobytu. Dobrobyt można budować bez większości w parlamencie. Można go budować w każdej małej lokalnej grupie osób. Jeśli ta grupa będzie prawidłowo stosowała prawdziwy WIR to łatwo i szybko poprawi swoją sytuację i przyciągnie nowych członków. Cele małych społeczności można podzielić na 2 typy w zależności od tego czy jest to społeczność lokalna (zbliżona geograficznie) czy też internetowa (zebrana wokół jakiegoś zainteresowania):
  • PRZYKŁADOWE CELE LOKALNE: wspólne kupowanie żywności, chemii i kosmetyków, usługi specjalistów (lojalność w zamian za cenę i jakość), wspólny samochód, opieka nad dziećmi, pożyczanie narzędzi, wynajęcie pracownika, zorganizowanie wspólnego sklepu, kasy pożyczkowej, przedsiębiorstwa, spółdzielnia mieszkaniowa, spółdzielnia produkcyjna, spółdzielnia spożywców.
  • PRZYKŁADOWE CELE INTERNETOWE: wspólne kupowanie prądu lub minut w sieci komórkowej, zakup pakietów medycznych, wzajemne ubezpieczenia, pożyczki pieniężne sobie nawzajem, wspólny zakup garażu na magazyn lub wynajem, mieszkania pod wynajem, wspólny zakup pakietu Spotify/Netflix, ubezpieczenie wzajemne mieszkania/OC, wspólne budowanie mieszkania pod wynajem, wspólne inwestycje w akcje.

Warto się przyzwyczaić do faktu, że powyższe podejście będzie ignorowane przez polityków a co za tym idzie tempo rozwoju takich grup będzie bardzo powolne. To dlatego, że takie podejście uniemożliwia błyskawiczne robienie kariery politycznej z pominięciem obywateli. Powyższy plan zacznie być realizowany dopiero gdy zwykli obywatele, tacy jak ja i Ty, czyli ludzie bez ambicji politycznych zaczną go wprowadzać w życie razem ze swoimi znajomymi lub obcymi z internetu.

Super aktywni politycy nie będą Cię zachęcali do takich działań, musisz sam zdecydować, że chcesz to robić.

Ogromną zaletą tego podejścia jest to, że nie da się go zatrzymać. Nie potrzebujemy zgody żadnego polityka ani masowego udziału obywateli żeby wdrażać ten plan. Możemy budować nasz dobrobyt już od 3 osób. Gwarancją sprawiedliwości będzie używanie WIR i Wikikracji*. Dzięki temu, że nasz cel będzie nie-polityczny – żaden polityk nie będzie w stanie nas wykorzystać.

Politycy potrzebują “ruchów społecznych” do zebrania podpisów pod ich kandydaturami i do głosowania na nich. Jeśli ruch społeczny będzie kierowany przez polityków to jego działalność zakończy się wraz z następnymi wyborami. Na realizację obietnic przedwyborczych nie ma co liczyć dlatego, że politycy po wyborach dostają do dyspozycji subwencje i czas antenowy a zatem ich zależność od wyborców znacząco się zmniejsza. Tą zależność można zachować tylko jeśli (my – obywatele) będziemy mieli stałe struktury lokalne działające całkowicie niezależnie od polityków. Wtedy to My będziemy decydowali dla kogo zbieramy podpisy i na kogo głosujemy.

Jeśli najbardziej aktywnymi osobami w grupach będą politycy to wraz ze zniknięciem zainteresowania z ich strony grupy się rozpadną. Jeśli grupa będzie miała tylko cel polityczny to nie uda jej się opędzić od polityków. To dlatego, że polityk (czy też przyszły polityk), ma do zyskania comiesięczną pensję wystarczającą na utrzymanie całej jego rodziny w dobrobycie. Natomiast zwykły obywatel (bez ambicji politycznych) może co najwyżej zaoszczędzić kilka złotych miesięcznie dzięki temu, że nastąpi jakaś niewielka optymalizacja działania administracji. Ta dysproporcja w motywacji ma daleko idące konsekwencje. Zwykłym ludziom nie opłaca się angażować, politykom bardzo się to opłaca. Jeśli obywatele nie będą mieli swoich lokalnych, krótkofalowych, niezależnych od polityków celów to ruchami społecznymi będą kierowali politycy i cele obywateli nigdy nie zostaną zrealizowane.

Najlepszym, powszechnie dostępnym systemem informatycznym do zarządzania społecznością i głosowania są obecnie grupy na Facebook’u. Niestety te grupy mają wiele wad ponieważ nie zostały stworzone z myślą o demokracji bezpośredniej. Grupy FB są:

  • hierarchiczne tzn. założyciel grupy ma w niej władzę absolutną i nie da się go usunąć bez jego zgody
  • prawo do przyjmowania i wyrzucania osób z grupy mają tylko administratorzy
  • administratorzy są wyznaczani przez założycieli grupy i innych administratorów
  • głosowania nie są ograniczone czasowo czyli trzeba ręcznie określać kiedy następuje koniec głosowania
  • głosowanie ma tylko jeden etap, brakuje zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum. Oznacza to, że da się zarzucić grupę tak dużą liczbą decyzji, że obywatele nie będą w stanie za nimi nadążyć
  • w głosowaniach brakuje pola mówiącego o tym jaka kara jest przewidziana za nie przestrzeganie przepisu
  • w głosowaniach brakuje pola mówiącego o tym jaka kara jest przewidziana za nie przestrzeganie przepisu

Te wady da się częściowo obejść przez ręczne dodawanie brakujących elementów ale jest to bardzo uciążliwe, narażone na błędy i trudne do ustandaryzowania. Dlatego powstało oprogramowanie do głosowań i zarządzania członkostwem, które niweluje wszystkie te wady.

*Oprogramowanie Wikikracja ma obecnie dwie funkcjonalności:

  • Referendum – naśladuje szwajcarski system i zawiera następujące etapy: zbieranie podpisów pod wnioskiem, dyskusja, głosowanie, vacatio legis. Głosowanie jest anonimowe. Liczba głosów Za i Przeciw ujawniana jest po zakończeniu głosowania.
  • Użytkownicy – dodawani są i usuwani przez innych użytkowników. Powoduje to, że nie ma hierarchii. Nawet założyciel grupy może być z niej usunięty. Nikt nie ma nadrzędnej roli.

Z moich doświadczeń wynika, że na początku używania Wikikracji dobrze jest przyjąć kilka podstawowych zasad, które zapobiegną przejęciu kontroli, niesprawiedliwości i zniechęceniu uczestników. Te zasady pomagają również budować demokrację, niezależność i dobrobyt w grupach WIR:

  • Każdy z nas jest równy wobec prawa.
  • Prawo nie działa wstecz.
  • Każdy z nas ma jeden głos.
  • Nowe przepisy akceptujemy i odrzucamy zwykłą większością głosów.

Inne przykładowe zasady, które mogą być przydatne do organizowania się:

  • Osoba kandydująca do parlamentu nie może głosować w sprawach grupy
  • Grupa jest niezależna i autonomiczna
  • Do grupy mogą należeć tylko osoby związane z miejscowością/osiedlem/itp.
  • Głosowanie trwa 7 dni. Po jego zamknięciu podawany jest wynik. W wyniku podawane jest ile osób było na Tak a ile na Nie.
  • Używanie obelg w stosunku do członków grupy jest zabronione.
  • Zrzutka od 2020 roku wynosi 120zł rocznie.
  • Na grupie wolno publikować informacje o własnych firmach. W zamian za to przedsiębiorcy zobowiązują się do dostarczania osobom w grupie solidnych produktów i usług po konkurencyjnych cenach. Członkowie grupy będą się starali w pierwszej kolejności korzystać z produktów i usług innych osób w grupie.

Każda zasada powinna określać karę jaka obowiązuje za jej nieprzestrzeganie. Nie możemy nikogo wsadzić do więzienia ani nawet nałożyć kary grzywny więc w naszym przypadku karą może być tylko banicja na dłuższy lub krótszy czas. 

Każda zasada powinna też zawierać uzasadnienie. Dzięki temu będziemy wiedzieli co zasada miała realizować, czy to robi oraz będziemy mogli w przyszłości ją doskonalić.

———————-

*Oprogramowanie Wikikracja jest darmowe i Open Source czyli każdy może je kopiować, modyfikować i używać bez ograniczeń. Więcej informacji merytorycznych jest tutaj: https://wikikracja.pl/
Kod aplikacji do pobrania jest tutaj: https://github.com/soma115/wikikracja

cytat

Zapłacić 1 zł na miesiąc to dla Ciebie nic, jednak ta jedna złotówka od każdego obywatela to dla polityka fortuna. Dlatego interes polityków zawsze będzie rozbieżny z interesem obywateli. Dlatego też obywatelom nie opłaca się walczyć o drobną podwyżkę podatków. Natomiast dla polityka, każda grosz więcej, to sprawa godna ciężkiej pracy.

Bez kategorii

Droga do demokracji, wolności i dobrobytu

Podstawą szwajcarskiej demokracji są małe grupy ludzi, którzy uczą się organizować w swoim gronie. Takie grupy są rozproszonymi poligonami doświadczonymi w których testowane są różne rozwiązania. Jeśli grupie uda się być karną i utrzymać dobrą atmosferę to jej członkowie czerpią z tego korzyści. Najprostszą drogą do osiągnięcia długofalowej dyscypliny i powszechnego zadowolenia członków jest stosowanie zwykłej większości w głosowaniach i zabezpieczenie polegające na możliwości wydalenia z grupy przeszkadzających osób.

Działanie w takiej grupie rozwija umiejętność samodzielnego myślenia i działania, daje pretekst do spotkań z ludźmi a także kontakty i porady sporej liczby osób.

Takie podejście może wydawać się trudne i pracochłonne ale dobrobytu i wolności nie da się zbudować poprzez oddelegowanie tego zadanie do przedstawicieli. Dobrobyt i wolności musimy zdobywać samodzielnie i osobiście.

Bez kategorii

Złoto Hitlera

Pytanie: Co Szwajcarzy sądzą o powszechnym przekonaniu, że Szwajcaria jest bogata po prostu dlatego, że jest wykorzystywana do unikania podatków i ogólnie z powodu tajemnicy?

Odpowiedź: To dobry znak, że rozmawiasz z ignorantami. Na pewno nie znają faktów historycznych. Zwykle odpowiadam mniej więcej tak:

Bardzo powszechne było nieporozumienie (nawet w Szwajcarii), że w XX wieku kraj ten stał się bogaty ze względu na tajemnicę bankową, która zaczęła obowiązywać po roku 1930.
W rzeczywistości historia sukcesu Szwajcarii rozpoczęła się znacznie wcześniej. Jednym z głównych powodów sukcesu Szwajcarii było stosunkowo wczesne uprzemysłowienie – wczesne w porównaniu z innymi krajami w (kontynentalnej) Europie. W pewnych obszarach Szwajcaria konkuruje nawet z Wielką Brytanią, która słusznie uważana jest za rozrusznik industrializacji. Ponieważ Szwajcaria nie miał zasobów naturalnych i dobrej gleby, przemysł zawsze koncentrował się na wytwarzaniu specjalistycznych / niszowych produktów i był ukierunkowany na rynek eksportowy. Z tego powodu, już w XVIII wieku niektóre regiony Szwajcarii były jednymi z najlepiej prosperujących w Europie. Wzrost gospodarczy został spowolniony podczas rewolucji francuskiej pod koniec XVIII wieku, kiedy to Francja zajęła republikę helwecką. Ostatecznie jednak gospodarka była w stanie szybko się odrodzić i wprowadzać innowacje.
Następnym ważnym szczeblem rozwoju było zaprzęgnięcie rozwiązań wczesnej ery przemysłowej do innych gałęzi przemysłu już na początku XIX wieku. Np. do inżynierii, chemii lub przemysłu elektronicznego. Takie dostosowanie przemysłu nie było aż tak sprawne w innych krajach europejskich. Podczas gdy Wielka Brytania bardzo się z tym zmagała, Niemcy i Szwajcaria odniosły większy sukces. Oba kraje wcześnie dostrzegły potencjał i znaczenie szkoleń technicznych dla przemysłu. W Szwajcarii utworzono Federalny Instytut Technologii (znany również jako ETH Zurich), aby zaspokoić popyt branży, co ostatecznie pomogło krajowi w rozwoju gospodarczym.
Ten obraz rozwoju gospodarki można dostrzec patrząc na historyczny wykres PKB na mieszkańca (istnieją różne modele, aby to oszacować, ale wszystkie trendy wyglądają podobnie). W oszacowaniu autorstwa historyka Paula Bairocha Szwajcaria zajmuje:

  • w 1830 roku – 5 miejsce
  • do 1860 roku awansuje na – 3 miejsce
  • w 1880 roku jest na – 2 miejscu
  • a w 1925 roku jest – 1sza
  • w 1938 roku – ponownie na 2gim

via:

Bez kategorii

Zdzisław Gromada – Demokracja XXI wieku

http://www.demokracjaxxiwieku.pl/

Autor tej publikacji, jako jeden z nielicznych w naszym państwie, analizuje możliwości wprowadzenia instrumentów polityczno-decyzyjnych w Polsce, opartych na demokracji bezpośredniej na wzór szwajcarski. Zdzisław Gromada jest niewątpliwie prekursorem tego nurtu w polskiej rzeczywistości politycznej i zdecydowanym zwolennikiem budowy społeczeństwa obywatelskiego. Od momentu rozpoczęcia procesów transformacji systemowej mija trzydzieści lat, a Polacy do tej pory nie potrafili wytworzyć sprawnie funkcjonującego społeczeństwa obywatelskiego. Wolność obywatelska, o którą walczyliśmy w okresie realnego socjalizmu przestaje mieć dla polskich obywateli wartość, wydaje się, że większe znaczenie ma wolność ekonomiczna. Ośrodki władcze wykorzystują to umiejętnie, prowadząc swoistą politykę na zasadzie «dziel i rządź».
Autor dostrzega te wypaczenia młodej polskiej demokracji i podaje receptę na lepsze jej funkcjonowanie. Zdzisław Gromada opowiada się za wprowadzeniem demokracji oddolnej, bliskiej obywatelom według reguły: demokracja sprzyja budowie społeczeństwa obywatelskiego, ale bez tego typu społeczeństwa nie będzie w Polsce prawdziwej demokracji.

Prof. Mirosław Matyja
Polish University Abroad w Londynie

cytat

Szwajcarska demokracja półbezpośrednia to system w którym bardzo duże grupy ludzi są w stanie zachować kontrolę nad każdą decyzją mimo, że decyzji jest bardzo wiele.
Jest to możliwe dlatego, że obywatele wyznaczają jedynie ramy w których później przedstawiciele mogą się poruszać. Obywatele mogą swobodnie modyfikować te ramy jeśli uznają to za niezbędne.

demokracjabezposrednia.pl

felieton

Inicjatywa Vollgeld (pieniądz nie-dłużny) została w Szwajcarii odrzucona

W referendum 10 czerwca szwajcarski suweren odrzucił 76% głosów inicjatywę ludową, nazywaną potocznie Vollgeld, której celem była wyłączność Szwajcarskiego Banku Centralnego na tworzenie pieniądza w każdej formie, tak gotówkowej jak i bezgotówkowej. Inicjatywa była od początku skazana na porażkę.

Przyjrzyjmy się jednak argumentom zwolenników i przeciwników tego pomysłu, zanim stwierdzimy, że ta ambitna inicjatywa nie mogla przejść w referendum.

W październiku 2011 roku inicjatorzy powołali do życia stowarzyszenie o nazwie Monetarna Modernizacja  MoMo (niem. Monetäre Modernisierung, franc. Modernisation Monétaire, wl.  Modernizzazione Monetaria), tworząc tym samym bazę do zebrania 100 tys. podpisów obywateli, koniecznych do przeprowadzenia analizowanej tutaj inicjatywy. 1 grudnia 2015 roku komitet inicjatywny złożył w Kancelarii Federalnej oficjalny wniosek z 110955 ważnymi podpisami.

Inicjatywa zakładała, ze banki komercyjne nie powinny kreować pieniądza, mogłyby natomiast pożyczać tylko te środki pieniężne (kredyty), które pozyskałyby od deponentów.

W takiej sytuacji monopol na tworzenie pieniądza w formie tak gotówkowej jak i bezgotówkowej posiadałby wyłącznie szwajcarski bank centralny. Banki komercyjne zostałyby pozbawione tej możliwości, co związane byłoby z utrzymywaniem przez te instytucje 100-procentowej rezerwy. Z bankowego punktu widzenia to szaleństwo i potężny cios dla banków komercyjnych, które mogłyby udzielać kredytów tylko z własnych rezerw. 

Szwajcarscy pomysłodawcy referendum twierdzą, że rozwój elektronicznych systemów płatności bezgotówkowych i niskie rezerwy banków spowodowały, iż przywilej kreacji pieniądza nadany pierwotnie wyłącznie bankowi centralnemu stracił z czasem swoją tradycyjna role. Zakaz tworzenia pieniądza przez prywatne instytucje winno przywrócić możliwość kontroli jego podaży wyznaczonej do tego celu instytucji, a wiec Szwajcarskiemu Bankowi Narodowemu (SNB).

W ten sposób aktywność kredytowa, a więc jedna z ważnych działalności banków, zostałaby drastycznie ograniczona. Kredyty mogłyby być wówczas udzielane jedynie bezpośrednio ze środków pozyskanych od innych klientów lub na rynku finansowym. Tymczasem obecnie banki komercyjne w momencie udzielania kredytu zwiększają ilość środków w systemie bankowym i tym samym dokonują trudno kontrolowanej kreacji pieniądza.

Jako powód wprowadzenia takich obostrzeń, inicjatorzy akcji podawali fakt, iż nadmierna kreacja pieniądza w systemie bankowym była bezpośrednią przyczyną kryzysów finansowych w przeszłości, szczególnie kryzysu z lat 2007-2008. Ponadto, jak podkreślali, możliwość tworzenia pieniądza daje bankom komercyjnym, które jakby nie było są swoistą potęgą w Szwajcarii, uprzywilejowaną pozycję w systemie gospodarczym w skali krajowej i międzynarodowej.

W przypadku każdej inicjatywy i związanego z nią referendum, należy w Szwajcarii obserwować obydwa przeciwlegle fronty – zwolenników i przeciwników nowego pomysłu. Obserwowane tendencje pozwalają już na długo przed referendum wysnuć prognozę, kto „wygra” i kto „przegra”.

W wypadku inicjatywy Vollgeld było od razu wiadomo, ze skazana jest ona na przegranie. Skąd ta moja pewność?

Przyjrzyjmy się przeciwnikom inicjatywy – były wśród nich miedzy innymi banki, organizacje gospodarcze, rząd szwajcarski (Rada Federalna) i sam bank centralny. 

Dyrektor Szwajcarskiego Banku Narodowego argumentował słusznie, ze przyjęcie postulatów inicjatywy Vollgeld miałoby poważne konsekwencje dla stabilności systemu finansowego w Szwajcarii. Stanowiłoby również element destabilizujący politykę monetarną SNB, a dla gospodarki oznaczałoby to czasy ekstremalnej niepewności i ryzyka. Pośrednią konsekwencją pozytywnego przegłosowania inicjatywy w referendum byłoby osłabienie roli banku centralnego, która  przesunęłaby się w kierunku pośrednictwa finansowego. To z kolei doprowadziłoby do naruszenia równowagi w tradycyjnym i sprawdzonym podziale zadań między SNB oraz bankami komercyjnymi.

Banki komercyjne obawiają się zmniejszenia zysków i i związanej z tym podległości konkurencji, szczególnie bankom amerykańskim. Gdyby inicjatywa Vollgeld odniosła zwycięstwo w referendum, odbiłoby się to negatywnie na maksymalizacji zysku szczególnie dużych banków o znaczeniu systemowym tzw. big banks. Banki musiałyby utrzymać 100% rezerw, co w konsekwencji doprowadziłoby do przemodelowania całej struktury finansowej. Brak dostępu do taniego kredytu oraz droższe pożyczki tymczasowo spowolniłoby wzrost gospodarczy republiki helweckiej – to są z kolei obawy szwajcarskiego rządu i organizacji gospodarczych typu Economiesuisse.

Wiadomo, ze system tzw. rezerwy cząstkowej przynosi bankom niesamowite zyski, a dla podmiotów gospodarczych oznacza to tanie i dostępne kredyty. Banki mają w swoim ręku mocny argument – to ich rola w krajowej i światowej gospodarce, bowiem udzielanie pożyczek i finansowanie firm jest ważną częścią sprawnie działającego systemu finansowego.

Jak juz pisałem, inicjatywa Vollgeld nie mogła przejść w szwajcarskim referendum. Siła jej przeciwników była przytłaczająca.

Z moralnego punktu widzenia inicjatywa była jednak jak najbardziej słuszna. Ale potężne banki funkcjonują inaczej. Te instytucje maja własne pojęcie etyki i moralności. Dla nich odpowiedzialność społeczna jest w pewnym sensie dobrowolna, kierują się własnymi regułami, tzw. „soft low”. Żyją we własnym, często wyimaginowanym, świecie pieniądza i maksymalizacji zysku.

Hipotetycznie instytucje bankowe nie potrzebują systemu rezerw cząstkowych do funkcjonowania. Równie dobrze mogłyby działać, mając nakaz utrzymania 100% rezerw pod depozyty. Ale to tylko hipoteza. Ogólnie przyjęta praktyka, jak powszechnie wiadomo, wygląda zupełnie inaczej. 

Odpowiedz na to pytanie jest, wbrew pozorom, stosunkowo prosta.

Po pierwsze, było więcej przeciwników niż zwolenników tej inicjatywy.

Po drugie, przeciwnicy posiadali szersze zaplecze polityczne i ekonomiczne.

Po trzecie, Szwajcarzy nie lubią radykalnych zmian, a poza tym głosującym brakowało wiedzy ekonomicznej, by móc zrozumieć konsekwencje tego dość skomplikowanego zagadnienia.

Po czwarte, w grę wchodził dobrobyt Szwajcarii, który związany jest bezpośrednio z potęgą banków helweckich.

Niemniej jednak, inicjatywa Vollgeld, jak każda przegrana inicjatywa, nie przejdzie bez echa w państwie szwajcarskim. Banki beda musiały dostosować się przynajmniej częściowo do nowych tendencji społecznych. Szczególnie jest to ważne w czasach, gdy elektroniczny pieniądz i kryptowaluty zaczynają dominować w globalnym systemie finansowym.

Prof. Mirosław Matyja

Szwajcaria

Bez kategorii

Polska jest naszą własnością – powinniśmy nią zarządzać osobiście

Dobra władza to taka która zapewnia obywatelom chleb i igrzyska. 30 lat temu załatwiliśmy sobie prawo osobistego wyboru władzy. Byliśmy przekonani, że potrafimy dokonać wyboru takich zarządców dla których dobro Polski będzie najważniejsze. Niestety wszyscy mamy naturalną mentalność egoisty.. Dla naszych wybrańców także ich osobiste dobro jest najważniejsze. Ich osobistym interesem jest raz z trudem zdobytej „słodkiej jak miód i przyciągającej jak magnes” władzy nie oddać nigdy. Dobro Polski ma dla nich drugorzędne znaczenie. Jest to poważny problem.

Aby wykazać obywatelom, że dokonali trafnego wyboru, że są dobrym panem, dają obywatelom dostatek chleba i igrzysk. Jest niestety poważny problem chleb kupowany jest nie za pieniądze wypracowane racjonalną gospodarzeniem lecz za pożyczone z konta obywateli pieniądze: Jak wykazuje zegar L. Balcerowicza nasze zadłużenie publiczne przez 30 lat nieracjonalnych rządów naszych wybrańców urosło MAKABRYCZNIE. W dn. 24.02.19 zegar pokazał, że nasi szanowni przedstawiciele zadłużyli każdego z nas na 28 tys zł. a wraz z ukrytymi długami każdy z nas jest zadłużony na 127 tys. zł. Czy nasi następcy dadzą radę spłacić ten dług? Czy będą mieli za co kupić niezbędny im do życia chleb? Jeśli kochamy nasze dzieci i wnuki to powinniśmy zacisnąć pasa i zostawić im czyste konto..

Czy to jest realne?

Nasza cywilizacja wypracowała sprawny i racjonalny system zarządzania ludzkimi społecznościami. W 1604 roku w Holandii powstała pierwsza spółka akcyjna – Zjednoczona Kompania Wschodnioindyjska (ZKW). Jej „obywatele” (członkowie, akcjonariusze) mianowali (powoływali, wybierali) do jej bieżącego kierowania zarząd. Ustalili mu/im warunki płacy i pracy oraz zastrzegli sobie prawo do sprawowania nad nim(-i) władzy zwierzchniej. System zarządzania ZKW sprawdził się doskonale w praktyce i ten sposób prowadzenia zbiorowej działalności gospodarczej jest obecnie powszechny. 170 lat temu taki sposób zarządzania swoją Federacją zastosowali alpejscy górale. Potraktowali swoją Federację jako spółkę obywatelską.

Podstawową wadą demokracji przedstawicielskiej jest to, że Zarząd krajowy by być wybranym i dalej i sprawować „słodką jak miód i przyciągającą jak magnes” władzę musi proponować obywatelom wyłącznie słodkie, populistyczne postulaty np. „Szanowni emeryci! Przed wyborami damy Wam do ręki po 1100 zł. Jeśli nas wybierzecie będziemy Wam dawać co roku taką trzynastkę”.

Podstawową zaletą władzy spółek obywatelskich jest to, że jej Zarząd ma obowiązek proponować wyłącznie racjonalne postulaty także gorzkie. Wymownym przykładem takiego postulatu jest projekt ustawy pt. „Hamulec zadłużenia publicznego” który Zarząd Federacji Szwajcarii w 2001 roku przedstawił do zaakceptowania jej obywatelom. Pytanie referendalne brzmiało: „Kochani jesteśmy nadmiernie zadłużeni. Jeśli nie chcemy mieć w przyszłości problemów finansowych to dzisiaj musimy ograniczyć nasze wydatki socjalne . Czy zaakceptujecie to?„ Szwajcarzy udowodnili, że nie jest są „ciemnym ludem”. 80% głosujących powiedziało ustawie – ZGODA. W efekcie 4 lat jej obowiązywania ich zadłużenia publiczne zmniejszyło się z 55% do 35% PKB.

Dzięki sprawnemu zarządzaniu swoją „spółką ” Szwajcarzy awansowali z najbiedniejszego narodu w Europie do narodu żyjącego w warunkach wyjątkowego dobrobytu. Są obecnie światowym prymusem gospodarczym i mieszkają w wyjątkowo czystym środowisku naturalnym. Są dumni ze swojego systemu politycznego i propagują go jako najlepszy na czas XXI wieku. W 2011 roku ambasada Szwajcarii wydała w Polsce publikację pt.„Szwajcarska demokracja modelem dla XXI wieku?”

Czy potrafimy skorzystać z dobrej rady prymusa politycznego?

Niestety dzisiaj jest to niemożliwe. Nie jesteśmy wystarczająco dorośli do samodzielności. Mamy mentalność poddanego ukształtowaną przez całą naszą historię oraz strach elit przed władzą ludu. By zmienić system polityczny trzeba by jej chciało minimum 51% społeczeństwa a w Polsce jak wykazały wybory w 2015 roku za systemem szwajcarskim opowiedziało się mniej niż 1% głosujących.

Przeciętny obywatel jest przekonany żeby dobrze, racjonalnie funkcjonowało społeczeństwo nie ma potrzeby angażować się w sprawy publiczne. Wystarczy tylko wybrać dobrego „pana”. Nie ma świadomości , że o naszym wyborze nie decyduje rzeczywista bezinteresowność oraz kompetencje kandydatów do władzy lecz wyłącznie skuteczność ich marketingu politycznego.

Władzy ludu boją się wszelkie mniejszości. Są przekonani, że większość podejmując publiczne decyzje kierowć się będzie wyłącznie swoim interesem. Szczególnie władzy pospólstwa obawiają się elity polityczne, intelektualne oraz finansowe. Przekonywującym dowodem potwierdzającym te obawy jest pierwsza decyzja „władzy ludu” po rewolucji w Rosji: „Zabrać bogatym i dać biednym”

Jak Szwajcarzy załatwili sobie władzę zwierzchnią w swojej Federacji?

Alpy to trudny teren. Panują tam spartańskie warunki życiowe. Do zamieszkania nadają się wyłącznie zamknięte doliny. Ich mieszkańcy byli skazani na samodzielne rozwiązywanie swoich problemów związanych z: wypasaniem owiec, walką z zagrożeniami, ochroną przed zbójnikami, itd. Wieloletnia nauka samodzielnego rozwiązywania problemów publicznych przekonała ich, że nie muszą mieć „pana” by im mówił jak mają żyć. Uwierzyli w swoje możliwości rozsądnego rozwiązywania spraw publicznych. Gdy w latach 30 dziewiętnastego wieku Kantony w Szwajcarii podzieliły się na katolickie i protestanckie a następnie przystąpiły do wojny religijnej między sobą Szwajcarzy powiedzieli przywódcom walczących stron: „Nie chcemy wojny. Jeśli nie potraficie się dogadać to my obywatele zadecydujemy kto ma rację. Który wariant przyjmujemy”. Ponieważ za takim zakończeniem wojny domowej była zdecydowana większość po obydwu stronach ich przywódcy nie mogli im tego odmówić. Taki zapis został w 1848 roku na stałe umieszczony w Konstytucji Szwajcarii

Jak przekonać większość Polaków, że mogą i powinni dyktować panującym swoje zdanie w swoich sprawach?

Obecnie takiej potrzeby nie widzi, 99% polaków. W wyborach prezydenta RP w 2015 roku na kandydata który miał w swoim programie wyborczym taki postulat zagłosowało 0,20% głosujących. Ponieważ elity i autorytety medialne boja się władzy ludu nie ma szans na przekonanie braci rodaków że mają takie prawo i powinni osobiście decydować o swoich sprawach. Jest wyłącznie jeden sprawdzony przez alpejskich górali sposób by to zrobić:

Pozwolić, nakazać obywatelom małych ojczyzn na samodzielnie decydowanie o swoich sprawach.

Uzasadnienie takiego prawa mieszkańców gmin jest wyjątkowo proste. Podstawowym prawem obywatela jest jego prawo do samodzielnego decydowania o swoich sprawach. Konstytucja wyłącznie narzuca mu co on może i co on musi. Dlaczego zatem obywatel zbiorowy jakim jest gmina nie może samodzielnie decydować o swoich sprawach? Dlaczego obecnie nasze państwo traktuje gminy jak małe dzieci i nakazuje im jak/kto ma sprawować władzę w ich małej ojczyźnie. Odpada podstawowy argument przeciwników władzy ludu, że prosty obywatel jest „za głupi” by mógł decydować o sprawach wielkiej ojczyzny. wielkich sprawach państwowych. Jest duża szansa na przekonanie większości braci rodaków do potrzeby zmiany zasad funkcjonowania gmin na wzór Szwajcarskich. Inicjatywa wprowadzenia prawa demokracji oddolnej w gminach ma realną szansę powodzenia.

****************************

Gdy mieszkańcy gmin uzyskają prawo decydowania o systemie politycznym w swojej małej małej ojczyźnie to z pośród 2478 gmin pewnością znajdą się takie które zastosują racjonalny akcyjny system zarządzania. Udowodnią sobie i innym gminom, że nie muszą mieć pana. Będą dobrym przykładem i doskonałą reklamą dla pozostałych gmin. Wzrost liczby obywateli przekonanych, że mogą i powinni osobiście sprawować władzę zwierzchnią nad politykami będzie stały i dynamiczny. Jak przekroczy symboliczna liczbę 10 mln. obywateli to zmiana naszej symbolicznej demokracji na autentyczną będzie nieuchronna.